Od tłumacza

Zacząć powinienem od zdania, które musi tu paść i zapewne wielu go oczekuje w podobnych przypadkach przekładu: „To nie jest Koran!” Koran jest księgą w języku arabskim. To jest przekład (adaptacja) tekstu Koranu na język polski.

Dlaczego powstał następny pełen przekład tego tekstu? Warto sięgnąć do historii i wspomnieć o tym, że pierwszy przekład Koranu na język polski miał miejsce już w drugiej połowie XVI wieku, co odkryli w swych badaniach nad tatarskim piśmiennictwem religijnym naukowcy z Uniwersytetu Mikołaja Kopernika w Toruniu (pod kierownictwem dr hab. Joanny Kulwickiej-Kamińskiej i prof. Czesława Łapicza). Tatarskie manuskrypty (tefsiry) zawierały pełny tekst Koranu z jego podwierszowym przekładem na język polski, uzupełnionym o warstwę egzegetyczną.

Następnego, pełnego przekładu Koranu na język polski dokonali Dionizy Chlewiński i Ignacy Domeyko. Przekład gotów był już w 1829 roku, jednak wileńska cenzura wstrzymała jego wydanie. W roku 1830 Tatar Jan Sobolewski, który posiadał odpis tego dzieła, odwołał się w tej sprawie do cara. Niestety, car odmówił zgody na jego wydanie.

Ponowną próbę wydruku (w wydawnictwie Bernarda Potockiego w Poznaniu) tego tekstu, niestety nieudaną, podjęto prawdopodobnie w roku 1848. Wydawca zniszczył nakład, zachowało się jedynie niecałe 11 pierwszych sur tego wydania. Inne fragmenty tłumaczenia filomatów (w rękopisie – kopii) odnalazły się w dokumentach po dworze w Czombrowie, które spadkobiercy uratowali. Rękopis zawiera 26 krótkich sur [1]Por. Konopacki A., Kulwicka – Kamińska J., Łapicz Cz., „Nieznany rękopis polskiego przekładu Koranu” (https://repozytorium.umk.pl/bitstream/handle/item/5184/Nieznany%20r%C4%99kopis%20polskiego%20przek%C5%82adu%20Koranu.pdf?sequence=1), a także Joanna Kulwicka-Kamińska, Czesław Łapicz (red.) Rękopis z Czombrowa. Filomacki przekład Koranu, Toruń 2019..

W 1858 roku w oficynie drukarskiej Aleksandra Nowoleckiego w Warszawie ukazał się pełen przekład Koranu, gdzie zgodnie z zapisem na karcie tytułowej, jego autorem miał być Jan Murza Tarak Buczacki, chociaż we wstępie odnajdujemy sugestię, że przekładu tego dokonał ojciec Jana Selim, a być może i jego dziadek Jakub. Dopiero od połowy lat 90. XX wieku, dzięki odkryciu prof. Wójcika, wiemy, że ten przekład opierał się na wcześniejszym przekładzie wileńskich filomatów Domeyki i Chlewińskiego [2]Wójcik Z.,  „Filomacki przekład Alkoranu dla Tatarów nowogródzkich” , „Literatura Ludowa” 1995..

Na następne pełne wydanie Koranu trzeba było czekać ponad wiek i żałować należy, że mufti Jakub Szynkiewicz przetłumaczył jedynie fragmenty Koranu, wydane w roku 1935. Tak więc w roku 1986 nakładem Państwowego Instytutu Wydawniczego ukazało się tłumaczenie Koranu z języka arabskiego, dokonane przez wybitnego polskiego arabistę, profesora Józefa Bielawskiego.

W roku 1990 ukazał się w Londynie (wydawca z Islamabadu – Pakistan) przekład Koranu z języka angielskiego na język polski, zatytułowany „Święty Koran” (łącznie z tekstem arabskim). W publikacji brak informacji o tłumaczu. Tłumaczenia z języka angielskiego dokonali: imam Mahmud Taha Żuk wraz ze swoim krewnym Władysławem Wojciechowskim.

Rok 2011 przynosi nam następny przekład Koranu z języka angielskiego, którego dokonał dr Jarosław Surdel.

I wreszcie w roku 2018 ukazuje się przekład Koranu (głownie z j. rosyjskiego, ale nie tylko) dokonany przez Tatara Musę Czachorowskiego.

Pracę nad przekładem, który nazywam „przekładem/adaptacją na język polski”, rozpocząłem w roku 2010. Przełożyłem z j. rosyjskiego kilka pierwszych sur, a w roku 2012 w jednej ze swoich książek zamieściłem nawet surę 1. i 2. będącymi częściowym efektem tej pracy. Opierałem się na kilku tłumaczeniach rosyjskich m.in.:  I. J. Kraczkowskiego, E. Kulijewa, W. Porochowoja, M.H.O. Osmanowa.

Później poniechałem tej pracy, a raczej ograniczyłem ją do minimum, traktując raczej jako rozrywkę intelektualną i skupiłem się bardziej na pisaniu książek z pogranicza historii islamu w Polsce. Cały czas dochodziły do mnie i do nas, w Stowarzyszeniu Jedności Muzułmańskiej, narzekania wielu muzułmanów, szczególnie tych, którzy przyjmowali islam, ale nie tylko, na to, że tłumaczenie prof. Bielawskiego (moim zdaniem najlepsze, bo z języka arabskiego) trudno się czyta, a przypisy znajdują się na końcu tekstu. Muzułmanie, którzy nie są z pochodzenia Polakami, ale Polakami z wyboru, narzekali na to samo, a także na przekład z XIX wieku, który w istocie jest archaiczny i dla nich niezrozumiały. Przekład imama Żuka i Wojciechowskiego jest tekstem opatrzonym licznymi przypisami, ale sam tekst był tekstem roboczym, przekładem wstępnym, a tym samym nieprecyzyjnym i także niełatwym w odbiorze, wydanym bez aprobaty tłumaczy, którzy chcieli dalej nad tekstem pracować. Później narzekano, że przekład dr. Surdela posiada co prawda liczne przypisy, ale jest w nim ogromna ilość wtrąceń w tekście(w nawiasach), które – często równie długie jak sam wers – zaburzają odbiór tekstu, a przypisy na końcach sur także tego nie ułatwiają. Odpowiedzią na to był zapewne Koran w przekładzie Musy Czachorowskiego. Tekst przystępny (to się dobrze czyta), jednak bez przypisów, które w wielu miejscach mogłyby być przydatne szczególnie dla nowych muzułmanów i osób nie będących wyznawcami islamu.

Z cennymi uwagami ogólnymi i krytycznym spojrzeniem (ale bez dezaprobaty) imama Żuka, które było mi bardzo potrzebne oraz przy aprobacie imama Arkadiusza Miernika (świetnego tłumacza mającego „na koncie” m.in. pierwsze i jedyne jak dotychczas polskie tłumaczenie „Nahdż al Balagha”) powróciłem do tej pracy, mając na uwadze powyższe głosy czytelników poprzednich przekładów i tłumaczenia Koranu przez prof. Bielawskiego. Chciałem, aby był to tekst nie tylko przystępny, ale i opatrzony przypisami. Nie zamierzałem unikać nawiasów, będących dopowiedzeniami, ale chciałem je ograniczyć do niezbędnego minimum ( każdy z nich nie miał przekraczać ilości 2 – 3 słów), aby nie zaburzać rytmu tekstu. Przystępność tekstu miała jednocześnie jak najmniej odbiegać od oryginału.

Aby tego uniknąć, nie skupiłem się już tylko na tekstach rosyjskich, ale wspomagałem się tłumaczeniami niemieckimi (m.in.  F. Bubenheima i N. Elyasa,  M. A. Rassoula, W.N.M Henninga) a także angielskimi (m.in. T. Itaniego, T.B. Irvinga. M.H. Shakira) i czeskim tłumaczeniem wybitego czeskiego orientalisty I. Hrbeka  (wydanie jego tłumaczenia jest o tyle ciekawe, że sury Koranu ułożone są według kolejności objawień, a nie według ich objętości). Oczywiście, nie obyło się bez sięgania do tekstu arabskiego, a co za tym idzie korzystania z wszelkich dostępnych mi słowników, a przede wszystkim komentarzami do Koranu. Nie chodziło o to, aby trochę przełożyć z rosyjskiego, trochę z niemieckiego i innych języków, ale o to, aby powstał spójny, zrozumiały i przystępny tekst oraz, jak piszą niektórzy z tłumaczy, powstało „przybliżone znaczenie” Koranu w języku polskim.  Dlatego ten przekład nazywam także adaptacją (która jest formą przekładu). Nie obyło się oczywiście bez tego, by nie odnosić się do poprzednich tekstów przekładów i tłumaczenia Koranu na język polski, chociażby dlatego że każdy z nich czytałem i to nie raz (nie ma w tym zresztą niczego nadzwyczajnego, bo zapewne wielu tłumaczy w swej pracy odnosi się do wcześniejszych tłumaczeń czy też przekładów tekstu, nad którym pracuje). Moim wzorem pod względem formy (z dolnymi przypisami) był przekład Koranu z XIX wieku. Nie ukrywam, że bardzo lubię ten przekład, a archaiczność języka i atmosfera czasu wieku XIX jest dla mnie – miłośnika romantyzmu – jego atutem.

Po roku intensywnej pracy musiałem raz jeszcze powrócić do tych najdłuższych sur, które przełożyłem w latach 2010-2012 i później, poprawiając je znacznie, i z końcem lata 2020 roku całość wraz z liczbą ponad 750 przypisów przesłałem do Arkadiusza Miernika z prośbą o korektę pod względem teologicznym, sprawdzenie przypisów i ewentualne dopracowanie ich pod kątem szyickim. Ze względu na wiedzę religijną imama Miernika przyjąłem jego poprawki bez większych dyskusji, a ponieważ uznał, że gdzieniegdzie mój przekład poszedł zbyt daleko w kierunku adaptacji, jego praca wpłynęła na ostateczny kształt tego przekładu. Takie zadanie zresztą, jako konsultant teologiczny, miał. Poprosiłem go także o napisanie wstępu. Dziękuję mu za pomoc i za zachętę, aby zakończyć pracę, którą rozpocząłem dziesięć lat wcześniej.

Dziękuję także imamowi Mahmudowi Taha Żukowi za jego cenne uwagi. Jako tłumacz Koranu z roku 1990 wiedział, na co się porywam i jakie będą tego konsekwencje.

Dziękuję także, niestety zmarłemu w grudniu 2020 roku, Maciejowi Musie Konopackiemu, który prawie 20 lat temu ofiarowując mi jedno z tłumaczeń Koranu na język rosyjski, wpisał wraz ze swoją siostrą Tamarą dedykację: „Bratu w islamie, by owocnie budził się dla naszej religii…”.

Swoją pracę dedykuję moim wnukom: Borysowi (Samirowi) i Aleksandrowi oraz żonie Elżbiecie Katarzynie za jej cierpliwość.

Rafał Berger

Przypisy

Przypisy
1Por. Konopacki A., Kulwicka – Kamińska J., Łapicz Cz., „Nieznany rękopis polskiego przekładu Koranu” (https://repozytorium.umk.pl/bitstream/handle/item/5184/Nieznany%20r%C4%99kopis%20polskiego%20przek%C5%82adu%20Koranu.pdf?sequence=1), a także Joanna Kulwicka-Kamińska, Czesław Łapicz (red.) Rękopis z Czombrowa. Filomacki przekład Koranu, Toruń 2019.
2Wójcik Z.,  „Filomacki przekład Alkoranu dla Tatarów nowogródzkich” , „Literatura Ludowa” 1995.